poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział I

Osunęła się na ziemię i zaczęła krzyczeć przez łzy.
Mężczyzna przykucną obok mnie, chciał złapać mnie za ramię - nie dotykaj mnie. Proszę - odpuścił.
W tej samej chwili podszedł do mnie German.
- Angeles, spokojnie to jest Ramallo - wskazał na mężczyznę w okularach - on nic ci nie zrobi. Tu jesteś bezpieczna - uśmiechnął się.
German podał mi rękę żeby wstała, nie skorzystałam z jego gestu. Wstałam i nagle usłyszałam jakieś kobiecy głos - Co to za krzyki! - przez pokój przeszła jakaś, dość koścista, kobieta. Miała czarne lokowane włosy, kolorowy fartuch i wielki uśmiech na twarzy.
- A co to za kruszynka ? -zapytała patrząc na mnie.
Wyglądała nie szkodliwie ale ostrożności nigdy dość.
- Olgo to jest Angeles. Proszę cię zajmij się nią - Olga, jeśli dobrze zapamiętałam podała mi rękę.
Na ten gest cofnęłam się krok do tyłu.
Widząc co zrobiłam schowała dłoń za siebie.
- Angeles, Olg nic ci nie zrobił, ona nawet muchy nie skrzywdzi - próbował mnie do nie przekonać, powoli zaczynałam się łamać.
- Olgo weź ją do góry, do łazienki i postaraj się doprowadzić ją do porządku ale proszę cię bądź ostrożna - Kobieta wyciągła powoli w moją stronę swoją dłoń.
- Nie bój się mnie kruszyno - uśmiechnęła się tasz ciepło, tak jak kiedyś mama się uśmiechała.
Przełamałam się. Mimo lęku złapałam kobietę za rękę.
Trzymając moją dłoń kobieta ruszyła mówią - Musimy iść na górę, tam jest łazienka.
Szłam za kobietą krok w krok, najpierw przez schody, później stanęłyśmy przez wielkimi drzwiami które kobiet odtworzyła. Weszłam pierwsza ja zaraz za nią.

*********German*****
Gdy tylko Angeles i Olga znikły za drzwiami łazienki mój przyjaciel zaczął zadawać mnóstwo pytań na które odpowiedziałem ,,Dowiesz się po kolacji''
Poszliśmy więc do mojego gabinetu i zajeliśmy się tworzeniem kontraktu dla Aborygenów.
Spisywanie tego poszło nam dość szybko do tylko godzinę. Miałem nadzieje że do tego czasu Olga zdołała zająć się Angeles.
Wyszliśmy z mojej ''twierdzy'' i poszliśmy do jadalni. Na stole czekał już posiłek który nasza gosposia przygotowała.
Gdy zajeliśmy miejsca, Olga wyszła z kuchni i zaczęła zadawać te same pytania co Ramallo.
- Kim ona jest? Dlaczego jest taka wystraszona i nie ufna? Dlaczego jest całą posiniaczona? Dlaczego jej ręce wyglądają jak u narkomana?
- Olgo hamuj! To jest Angeles.
- No tyle to wiemy ale co dalej, gdzie jej rodzina? - zapytał Ramallo.
- Ona nie ma rodziny.
Olga spuściła głowę i dodała - Biedna dziewczyna.
- German powiedz mi gdzie ty ją znalazłeś?
- W parku. Przechodziłem obok i zobaczyłem jak płaczę pod drzewem. Podszedłem, usiadłem, ona opowiedziałam mi jaki koszmar przezywała.
- Opowie pan nam o tym? - ah, ta ciekawość Olgi.
- Dobrze. Zaczęła od tego że pierwszy raz była na powietrzu. Powiedziała że przez 23 lata przechodziła piekło i że dzisiaj coś w niej pękło. Uciekła ze strasznego miejsca - przerwałem na chwilę by złapać oddech i uspokoić się troche.
Olga popatrzała na mnie z zapytaniem.
- Z domu towarzyskiego - Na te słowa Olga, aż musiała usiąść na krześle i przyłożyć dłoń do ust.
Ramallo popatrzał na mnie jakbym kłamał się mówiłem prawdę.
- Boże święty co ta dziewczyna musiała tam przechodzić. Teraz się nie dziwie dlaczego miała tak posiniaczone ciało i te straszne rany na rękach. Panie German, jaki człowiek na świecie jest w stanie skrzywdzić taką kruchą istotkę jak ona! - Burzyła się Olga.
- German co masz zamiar z tym zrobić? - zapytał Ramallo dość spokojnym głosem.
- Na razie nie wiem, ale nie mogę jej teraz zostawić. Ona nie ma nikogo ani niczego - odrzekłem przygnębiony.
Olga i Ramallo spojrzeli na siebie.
- Pójdę zanieść jej coś do jedzenie, pewnie jest głodna - Rzekła wstając z krzesła.
- Dobrze, ale proszę was o jeszcze jedno mianowicie, proszę byście byli dla niej bardzo delikatni. Ona jest bardzo przestraszona i chcę by czuła się tu dobrze - dopowiedziawszy to wstałem od stołu i udałem się do łazienki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz